Linx Eden - recenzja bardzo poręcznego waporyzatora konwekcyjnego

 

Linx Eden to drugi po Gai model waporyzatora, który przyszło mi dla Was testować. Po wypuszczeniu stosunkowo udanej linii urządzeń dedykowanych do wosków i koncentratów, oraz modelu Gaia przeznaczonego do suszu, przyszła pora na poszerzenie oferty o kolejny, ciekawy produkt. Linx Eden to zgrabne, wydajne i stosunkowo tanie narzędzie do wytwarzania aromatycznych obłoków. Zapraszam do zapoznania się z poniższą recenzją.

 

Zawartość Zestawu Linx eden

 

W eleganckim, białym pudełku oznaczonym charakterystycznym kotem znajdziemy zestaw wszystkich niezbędnych elementów do udanej sesji i obsługi waporyzatora.

 

Zestaw zawiera:

 

 

  • Waporyzator Linx Eden
  • Magnetyczna nasadka ustnika
  • Szczoteczka do czyszczenia urządzenia
  • Trzy szklane rurki/ustniki
  • Ładowarka typu USB-C
  • Trzy silikonowe nakładki na ustnik
  • Cztery ekrany filtrów
  • Trzy płytki dedykowane do wosku
  • Silikonowy rękaw na waporyzator
  • Instrukcja obsługi (niestety brak języka polskiego)

 




 Jeżeli miałbym się do czegoś doczepić, to pewnie byłby to brak odpowiedniej szpatułki. Producent poza dołączonymi akcesoriami oferuje również całkiem rozbudowany wachlarz  dodatkowych gadżetów. Możemy zaopatrzyć się dodatkowo np w adapter do fajki wodnej, czy stację ładującą, dodatkowo urozmaicając sobie przygodę z tym urządzeniem.

 

Doznania z użytkowania waporyzatora

 

Sporą część waporyzatorów z tej samej półki cenowej co Eden można rozpoznać, po charakterystycznym aromacie, który uwalnia się w trakcie waporyzacji, lub po ostrym i gorącym waporze wydobywającym się z urządzenia. Sporą część, ale nie Eden. To urządzenie wypada ponadprzeciętnie na tle swojej konkurencji.  Na pewno bez wpływu nie pozostaje tu fakt, że materiały zastosowane do produkcji pieca i ustnika w tym modelu są naprawdę dobrej jakości. Nie wyczujemy tutaj specyficznego aromatu plastiku, czy innych syntetycznych materiałów. Zdecydowanie za to da się odczuć mieszankę procesów kondukcji i konwekcji w trakcie podgrzewania ziółek. Jeżeli jesteś też fanem ogromnych obłoków to możesz być jednak odrobinę rozczarowany. Eden jest zdecydowanie bardziej skupiony na aromacie, niż produkcji gigantycznych chmur. Jedyną rzeczą, która moim zdaniem mogłaby zostać poprawiona, to nagrzewający się przy dłuższych sesjach ustnik. Ale więcej o tym w poniższej sekcji poświęconej użytkowaniu.

 

Użytkowanie waporyzatora

 

Obsługa tego waporyzatora to prawdziwa bułka z masłem! Zapoznanie się z użytkowaniem zajmie nam pół minuty. Cała kontrola odbywa się za pomocą jednego przycisku. Pięć szybkich kliknięć aby uruchomić urządzenie i kolejne trzy aby zmienić ustawienie temperatury. Urządzenie po ponownym uruchomieniu wraca do ostatnio wybranego ustawienia. Diody LED dodatkowo informują o aktualnie wybranej temperaturze sesji. Dostęp do sporego pieca (ok. 0,5g) i kształt samej komory ułatwia ładowanie. Wystarczy odkręcić górną część urządzenia. Ściąganie obłoków nie wymaga od nas jakiejś specjalnej techniki. Wystarczy długi, powolny wdech przez 5 do 15 sekund, więc sesja z osobą nową w temacie waporyzacji nie powinna stanowić większego problemu. Gorzej to niestety wypada w kwestii ustnika, który zwyczajnie się dosyć mocno nagrzewa w trakcie dłuższych sesji. Problem ten można zminimalizować za pomocą dołączonej silikonowej nakładki. Nie musimy się natomiast martwić, jeśli przydarzy nam się zapomnieć o wyłączeniu urządzenia. Eden wyposażony jest funkcję automatycznego wyłączania. Ciekawą opcją jest również boost, który uruchamiamy przytrzymując przycisk. Temperatura waporyzacji natychmiast wzrasta o 20 stopni. 

 

Zakres Temperatur jaki osiąga waporyzator Eden

 

W Linx Eden mamy do wyboru jedno z czterech, fabrycznych ustawień temperatury. O ile zdecydowanie jestem fanem pełnej, płynnej regulacji temperatury, to muszę przyznać, że fabryczna konfiguracja dostarcza jest wystarczająca. Dostępne ustawienia to: 182, 193, 204, 220 stopni Celsjusza. Każdy znajdzie coś dla siebie. 

 

Jakość Wykonania vaporizera

 

Linx wypuścił już wcześniej urządzenia, które nie tylko cieszyły oko, ale były cenione za swoją jakość wykonania. Nie inaczej jest w przypadku testowanego modelu. Elegancji korpus wykonany z dobrej jakości stali nierdzewnej. Piec z kwarcu, a ustnik ze szkła, co jest zarówno mocną stroną tego urządzenia, bo przekłada się bezpośrednio na smak i aromat. Niestety jest też przyczyną większego nagrzewania, niż ustniki wykonane z syntetycznych materiałów. Jedyny przycisk również osadzony jest solidnie i reaguje prawidłowo. 

Vaporizer Linx Eden



Bateria w Linx Eden

 

Byłem pod wrażeniem zastosowania USB-C do ładowania waporyzatora. Spodziewałem się szybkiego ładowania baterii, ale niestety musiałem się obejść smakiem. Ładowanie 2500 mAh baterii zajmuje aż pięć godzin! Nie jest to imponujący wynik. Całej sytuacji nie poprawia fakt, że bateria nie jest wymienna. Z drugiej strony, jak na w miarę budżetowe urządzenie wydajność samej baterii jest całkiem OK. Standardowy użytkownik powinien spokojnie wyciągnąć 5 do 7 sesji na jednym ładowaniu, co przekłada się na około 45-60 min ciągłego użytkowania. Powinno wystarczyć, aby standardowy użytkownik przetrwał dzień na ładowaniu. 

 Dyskrecja z użytkowania waporyzatora 

 

W tym temacie Eden wypada na tle konkurencji ponadprzeciętnie. To nie tak, że nacisk producenta był jakoś specjalnie kładziony na dyskrecję. Bardziej chodzi o wypadkową kilku czynników. Po pierwsze kształt urządzenia, który przypomina zwykłego e-papierosa. Po drugie, tak jak wspominałem wyżej, ten model nie produkuje jakiś specjalnie gęstych obłoków, które mogłyby przyciągać uwagę przypadkowych osób. Po trzecie, wymiary pozwalają szybko schować waporyzator do kieszeni jeżeli zaistnieje taka konieczność. Warto też wspomnieć o diodach LED, które są wystarczająco jasne, by bez problemu zorientować się w aktualnym ustawieniu temperatury, ale nie zbyt jasne, tak aby nie ściągały wzroku np. w ciemniejszych pomieszczeniach. 

 

Podsumowanie recenzji Linx'a Eden

 

Muszę przyznać, że Linx Eden w testach wypadł naprawdę przyzwoicie. Jasne, ma swoje mankamenty. Przede wszystkim zbyt długie ładowanie jak na gniazdo USB-C, zwłaszcza przy niewymiennej baterii. Nagrzewający się ustnik. Choć tutaj producent nakleił plaster na ranę w postaci silikonowej nakładki na ustnik. Jeżeli szukasz dużych, gęstych chmur, to również powinieneś rozejrzeć się za innym modelem. Jeżeli jednak szukasz waporyzatora, który nie będzie kosztował majątku. Będzie produkował ponadprzeciętny jak na swoją półkę cenową wapor i do tego swoim wyglądem nie budził specjalnych podejrzeń, to być może Linx Eden jest właśnie urządzeniem dla Ciebie.

Komentarze ()

Produkt dodany do listy życzeń
Produkt dodany do porównania

Ta strona używa plików cookies w celach analitycznych
zapoznaj się z polityką prywatności.