Vaporizer Grasshopper

Fani waporyzacji od zawsze czekali z niecierpliwością na urządzenie, które będzie nie do wykrycia nawet dla najbardziej dociekliwego oka. W 2013 roku Hopper Labs wystartowało z crowd foundingowym projektem jednostki dedykowanej do suszu - Grasshopper’a. To prawdziwe spełnienie marzeń o dyskretnej waporyzacji i choć nie pozostaje wolny od kilku drobnych niedociągnięć, to w kwestii dyskrecji wyznacza absolutnie nowy trend, pozostawiając konkurencję daleko w tyle. Jest to typowy produkt ufundowany i stworzony przez maniaków waporyzacji. Zapraszam na wspólną analizę mojego ulubionego długopisu! ;)




Zawartość zestawu

W eleganckim, czarnym pudełku z charakterystycznym zielonym konikiem polnym, znajdziemy dosyć skromny zestaw akcesoriów, składający się z:

  • waporyzatora Grasshopper

  • silikonowego ustnika

  • zapasowych metalowych filtrów

  • ładowarki USB

Dodatkowo na stronie producenta znajdziemy krótką instrukcję i kilka ciekawych informacji dotyczących obsługi Grasshopper’a.


Doznania

Trzeba przyznać, że jakość pary, jak na tak małe urządzenie, stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Aromat jest czysty a smak wyrazisty. Jedynym mankamentem jest bardzo krótka droga, którą para musi pokonać od pieca do naszych ust. Efektem jest nagrzewający się ustnik oraz wysoka temperatura pary, dająca się we znaki zwłaszcza podczas waporyzacji w wyższych zakresach temperatur. W kwestii doznań Grasshopper najlepiej sprawdza się w przedziale 180-200 ºC, choć i w tym przypadku temperatura wydzielanej pary będzie odczuwalnie wyższa niż w przypadku urządzeń z dłuższą droga pary.


Użytkowanie

Muszę przyznać, że Grasshopper jest bardzo przyjazny dla użytkownika. Zasada działania jest banalnie prosta. Odkręcamy ustnik znajdujący się po przeciwnej stronie do przycisku ON/OFF, aby uzyskać dostęp do komory spalania znajdującej się pod spodem. Następnie ładujemy komorę drobno zmielonym suszem, bez specjalnego ubijania. Dużym atutem testowanej jednostki jest fakt, że sprawdzi się zarówno z w pełni załadowanym piecem, jak i z niewielką ilością suszu. Po ponownym zakręceniu ustnika, kolejnym krokiem jest ustawienie temperatury za pomocą pokrętła znajdującego się przy przycisku zasilania. Na pokrętle znajduje się pięć nacięć reprezentujących poziom zadanej temperatury oraz, dla ułatwienia obsługi, symbole “+” i “-”. Po wybraniu zadanej temperatury wystarczy nacisnąć przycisk zasilania, aby rozpocząć sesję. Diody LED znajdujące się na korpusie najpierw zapalą się na czerwono, informując o nagrzewaniu się jednostki, a następnie na niebiesko, informując nas o osiągnięciu żądanej temperatury. Grasshopper posiada dodatkowo system automatycznego wyłączania po 18 s braku aktywności. Samo urządzenie - jak to długopis, świetnie leży w dłoni. Kolejnym sporym atutem testowanego waporyzatora jest konserwacja. Ciężko o urządzenie prostsze w konserwacji. Silikonową nasadkę na ustnik wystarczy zamoczyć w ciepłej wodzie i przetrzeć. Można zastosować odrobinę sody oczyszczonej, jeżeli naprawdę zależy Ci na pozbyciu się ewentualnego zapachu. Sam ustnik z filtrem oczyszczamy za pomocą miękkiego pędzelka, a następnie zanurzamy w naczyniu z alkoholem izopropylowym, delikatnie wstrząsamy i pozostawiamy na kilka minut. Wnętrze komory spalania możemy raz na jakiś czas omieść miękkim pędzelkiem i to wszystko. Cały proces jest szybki i przyjemny.




Zakres temperatur

Trzeba przyznać, że jak na tak małe urządzenie, Grasshopper posiada dosyć imponujący zakres temperatur. Waporyzator pracuje w przedziale 130 do 210 ºC, a regulacja następuję za pomocą pokrętła znajdującego się na górze “długopisu”. Każda z kresek na pokrętle reprezentuje zmianę o 20 ºC. Dla dokładniejszej regulacji możliwe jest ustawienie pokrętła pomiędzy nacięciami. Kłopot w tym, że jak na tak szeroki zakres temperatur pokrętło jest dosyć małe i idealne wybranie temperatury może być problematyczne. Drugą sprawą jest sam zakres temperatur. Najniższe ustawienie to 130 ºC, kolejne 150 ºC i kolejne to 170 ºC. Szkopuł w tym, że wszystkie trzy są zbyt niską temperaturą do efektywnej waporyzacji suszu. Tak naprawdę przez zdecydowaną większość czasu będziecie operować pomiędzy 3 i 5 nacięciem. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby przyjęcie temperatury wyjściowej na poziomie 170-180 stopni ºC i zwiększanie temperatury o 5-10 ºC z każdym nacięciem. Ułatwiłoby to dokładną regulację na tak małym pokrętle.




Jakość wykonania

Grasshopper to naprawdę eleganckie urządzenie, które dodatkowo świetnie leży w dłoni. W każdym elemencie widać dbałość o szczegóły. Wszystkie cześci pasują do siebie idealnie i całość sprawia wrażenie bardzo solidnego produktu. Bardzo podoba mi się fakt, że dokładnie jak w długopisie nawet włączanie i wyłączanie jednostki następuje poprzez naciśnięcie przycisku znajdującego się na górze. Kolejnym plusem jest dosyć spora komora, która potrafi pomieścić nawet do 0,3 g suszu co, jak na tak niedużą jednostkę, jest zadziwiająco sporym wynikiem. Nie zmienia to faktu, że Grasshopper dobrze poradzi sobie także z niewielką ilością materiału. Niestety jak wcześniej wspomniałem, mankamentem urządzenia jest nagrzewający się ustnik, który jest jeszcze bardziej odczuwalny w momencie przyłożenia do ust. Producent obszedł ten problem stosując zdejmowaną, silikonową nakładkę. Niestety nie jest to element, który dopełnia estetyki całego waporyzatora. Za to bardzo przypadła mi do gustu magnetyczna ładowarka USB. Jest równie elegancka jak samo urządzenie. Do tego dochodzi możliwość waporyzacji w trakcie ładowania. O to chodzi!




Bateria

Czas pracy baterii to kolejny plus Grasshopper’a. Biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary i krótki czas nagrzewania jednostki spodziewałem się, że bateria nie będzie najmocniejszą stroną waporyzatora. Muszę przyznać, że producenci mnie zaskoczyli. Czas pracy na jednym ładowaniu jest naprawdę przyzwoity. Nie jest to może idealne urządzenie do długich sesji ze znajomymi, ale też nie zostało zaprojektowane w tym celu. Całkowite naładowanie baterii zajmuje ok. 60 min. Dodatkowym plusem jest fakt, że bateria jest wymienna. Zawsze możemy dokupić zapasową i w ten sposób znacząco przedłużyć czas pracy.


Dyskrecja

No i dotarliśmy do najmocniejszego punktu waporyzatora. Grasshopper to jeden z bardziej dyskretnych, o ile nie najbardziej dyskretny waporyzator dostępny obecnie na rynku. Wszystko, od wymiarów przez kształt sprawia, że ta jednostka jest nie do rozpoznania nawet z niewielkiej odległości. Spokojnie można ją położyć na biurku, wsadzić w kieszeń koszuli i absolutnie nie będzie zwracać na siebie uwagi. Sam sposób waporyzacji też nie zwraca na siebie niepotrzebnej uwagi. W końcu kto z nas nie widział lub sam nie przykładał długopisu do ust? W razie sytuacji podbramkowej jesteśmy w stanie sprawnie schować urządzenie w dłoni lub szybko schować do kieszeni. W kwestii dyskrecji Grasshopper dostaje mocne 10/10!


Podsumowanie

Grasshopper to stylowe i zdecydowanie wyspecjalizowane narzędzie do waporyzacji. Jest dedykowane głównie dla jednej osoby, a producenci największy nacisk położyli na dyskrecję. Do tego ilość produkowanej pary, jak na tak małe urządzenie, jest naprawdę dobra. Jeżeli do tego dołożymy pokaźny piec i wysoką jakość wykonania, to jestem spokojny, że ta jednostka znajdzie swoich fanów. Z minusów należy wymienić nagrzewający się ustnik i mało dokładny sposób regulacji temperatury. Nie sądzę jednak, że odstraszy to kogoś, dla kogo priorytetem jest pozostanie incognito.


Nie wszystko jasne?

Jeśli powyższy artykuł nie wyjaśnił wszystkich wątpliwości, zachęcamy do kontaktu z naszymi specjalistami, którzy chętnie odpowiedzą na wszystkie pytania