Arizer Extreme Q

Dzisiaj na naszą patelnię wrzucamy stacjonarny waporyzator Extreme Q kanadyjskiej firmy Arizer. A smażyć będziemy aż na dwa sposoby! Możemy rozkoszować się aromatyczną shishą lub, jeżeli jesteśmy fanami baloniarstwa, możemy napełnić parą specjalny balon do inhalacji. Z kolei mistrzowie chillout’u docenią dołączonego pilota. Zapraszam do recenzji!



Zawartość zestawu

Na wstępie muszę przyznać, że sam sposób pakowania urządzenia jest mało estetyczny. Otrzymujemy zwykłe, brązowe pudełko bez jakiegokolwiek nadruku. Myślę, że tutaj producent ma spore pole do popisu. Bardziej estetyczne opakowanie nie powinno specjalnie podnieść kosztów produkcji, natomiast na pewno przyciągnie oko potencjalnego klienta. Dobra wiadomość natomiast jest taka, że za nasze ciężko zarobione dukaty dostajemy prawdziwy wór pełen darów! W rozbudowanym zestawie znajdziemy następujące elementy:

  • waporyzator Arizer Extreme Q

  • dwie komory na zioła

  • ustnik

  • ceramiczny element grzewczy

  • gumowy wąż

  • dwa balony

  • dwa szklane adaptery

  • zestaw do czyszczenia

  • zestaw filtrów powietrza

  • komplet sitek

  • kabel ładujący

  • pilot

  • stojak na zioła potpourri

  • szklaną szpatułkę

  • instrukcję obsługi







Doznania

Na początku wyjaśnijmy sobie jedną rzecz. W kwestii doznań w przypadku waporyzatorów stacjonarnych zawszę będę zawieszał poprzeczkę odrobinę wyżej niż w przypadku urządzeń przenośnych. Powód? Konstruktorzy nie są tak ograniczeni masą czy wymiarami produktu. Przeciętnego użytkownika nie interesuje czy urządzenie będzie ważyło o 50, czy nawet 100 gramów więcej, zajmowało kilka czy kilkanaście centymetrów więcej. Problem pojemności baterii w przypadku urządzeń zasilanych z gniazdka również nie istnieje.

Myślę, że najbardziej wiarygodnym testem pod kątem doznań będzie rozpatrzenie dwóch sposobów waporyzacji niezależnie.

Zacznijmy od balonów. Pierwszą dużą zaletą sesji przy użyciu balonów jest fakt, że para ma czas na pełne ostudzenie przed inhalacją. Przy najniższym ustawieniu wentylatora gęstość pary i jej smak stoją na najwyższym poziomie. Możemy mieć pewność, że do naszych płuc trafią obłoki pełne aromatu. Aromat i doznania naprawdę wbijają w fotel.

Jeżeli zdecydujemy się na korzystanie z waporyzatora w trybie shishy musimy pogodzić się z utratą odrobiny aromatu i gęstości pary. Nie oznacza to, że sesja nie będzie należeć do przyjemnych. Po prostu nasze chmurki nie będą aż tak pełne smaku. Za to będziemy mogli się cieszyć prawie natychmiastową gotowością waporyzatora do działania i łatwością użytkowania w kilka osób. Zdecydowanie polecam to rozwiązanie na klimatyczną posiadówkę ze znajomymi.

Użytkowanie

Użytkowanie Arizer Extreme Q jest stosunkowo proste i nie wymaga od użytkownika żadnego specjalnego procesu nauki. Pomimo sterowania z pilota i sporej ilości dodatkowych akcesoriów przygotowanie i sama sesja są proste i przyjemne.

Zaczynamy od włączenia urządzenia poprzez naciśnięcie przycisku zasilania na przodzie waporyzatora. Następnie za pomocą przycisków góra/dół wybieramy interesującą nas temperaturę. Kolejnym krokiem jest załadowanie cybucha drobno zmielonym suszem mniej więcej do ⅓ wysokości naczynia (upewnij się, że gumowany koniec cybucha jest skierowany ku górze). W momencie nagrzania się jednostki (2-3 minuty) można nałożyć balon lub wąż od shishy i uruchomić wentylator. Moc wentylatora oraz oraz wysokość temperatury to coś z czym musicie, zaleznie od upodobań i typu użytego materiału, sami poeksperymentować, ale myślę, że jedna podpowiedź będzie pomocna: rozpocznij sesję na niższej temperaturze, aby ziółka miały okazję się wstępnie podgrzać, a następnie podnoś temperaturę w miarę zbliżania się do końca sesji. Czasami dobrze jest użyć szklanej szpatułki do przemieszania ziółek. Należy uważać na wszystkie szklane elementy waporyzatora. Przy dłuższych sesjach potrafią się mocno nagrzać. Instrukcja obsługi nie należy do najlepszych w branży, ale robi robotę i można się z niej dowiedzieć o wszystkich aspektach użytkowania Extreme Q. Miłośnicy komfortu docenią sobie pilota, za pomocą którego jesteśmy w stanie zarządzać wszystkimi funkcjami jednostki: podświetlenie, wentylator, czas, czy temperatura. W kwestii konserwacji i czyszczenia Extreme Q jest bardzo przyjazny użytkownikowi. Najwięcej brudu przyjmują sitka, więc warto je regularnie czyścić lub wyposażyć się w odpowiednią ilość zapasowych, aby nie miały wpływu na jakość pary i czas napełniania balonów. Poza sitkami praktycznie jedynymi elementami wymagającymi regularnego czyszczenia są wszystkie szklane elementy. Wystarczy zanurzyć szklane elementy w alkoholu izopropylowym na mniej więcej 30 min (wyjątkowo zabrudzone miejsca można czyścić za pomocą szczoteczki), a następnie porządnie je wypłukać i przetrzeć papierowym ręcznikiem.



Zakres temperatur

Arizer Extreme Q pracuje w zakresie 50-260 C i posiada regulację temperatury z dokładnością do 1 C. Temperaturę możemy regulować z poziomu urządzenia lub za pomocą dołączonego pilota, który ma dodatkowo klawisze skrótu, skracające czas obsługi. Pełne nagrzanie jednostki zajmuje ok. 2-3 minuty.

Jakość wykonania

Już na pierwszy rzut oka można się zorientować, że mamy do czynienia z urządzeniem wykonanym z dbałością o szczegóły. Obudowa to kombinacja wysokiej jakości tworzyw sztucznych i stali nierdzewnej. Ulepszony wyświetlacz jest nie tylko czytelny, ale także estetyczny. W porównaniu do poprzedniej wersji poprawiono też elektronikę, czyniąc go bardziej niezawodnym. Zresztą plastikowe przyciski na jednostce są dobrze osadzone i reagują prawidłowo. Element grzewczy wykonano z wysokiej jakości ceramiki. Cała jednostka jest też o 77% cichsza w porównaniu do poprzednika. Na koniec jeszcze parę słów o pilocie. Jest wykonany z przyzwoitego tworzywa sztucznego, przyciski są wyraźnie oznakowane, wykonane z gumy i porządnie osadzone. Za zasilanie pilota odpowiedzialna jest pojedyncza bateria litowo-jonowa (o oznaczeniu CR 2025). Jedyny mankament, to mocno nagrzewające się szklane elementy i system składania balonów, który mógłby być odrobinę bardziej przemyślany. Poza tym naprawdę nie ma się czego doczepić i cała jednostka zasługuje na wysokie noty.




Zasilanie

Testowana jednostka nie posiada własnego zasilania (co jest zresztą raczej standardem wśród waporyzatorów stacjonarnych). Zasilanie odbywa się za pomocą dołączonego kabla i poprzez gniazdo sieciowe 230 V. Producenci zadbali też o odpowiednią długość kabla zasilającego.



Dyskrecja

Niewątpliwie w kwestii dyskrecji urządzenia stacjonarne należy rozpatrywać w inny sposób niż urządzenia przenośne. W przypadku jednostki stacjonarnej należy skupić się na sprawie wydobywających się zapachów. Intensywność aromatu będzie zależeć od wybranej metody i wydaje się minimalnie większa w przypadku trybu shishy, jednakże zapach w pomieszczeniu nie utrzymuje się zbyt długo i pozostaje w granicach normy. Drugą sprawą jest wygląd testowanego urządzenia, który przypomina element wyposażenia kuchni - a przynajmniej sama baza, bez balonów i dodatkowych wężyków. Swoim charakterem Extreme Q nie budzi większych podejrzeń.

Podsumowanie

Pod kątem ceny do jakości produktu Arizer Extreme Q to na pewno jedna z najlepszych opcji dostępnych obecnie na rynku. Niewątpliwie ma to wpływ na popularność tego waporyzatora. Prostota obsługi i minimalna konserwacja nie pozostają bez znaczenia. Cieszy możliwość waporyzacji za pomocą balonów i w trybie shishy oraz dołączony pilot i spora ilość akcesoriów. Zakres temperatur i dokładność grzania to też niewątpliwie atuty tej jednostki. W porównaniu do poprzedniej wersji, producent odrobił pracę domową, wprowadzając wiele usprawnień. Z minusów należy wymienić mocno nagrzewający się cybuch, co niewątpliwie utrudnia ponowne załadowanie. Czas pełnego napełnienia balonu wynosi ok. 2 minut. Jest to wynik, który w porównaniu do 30 sekund w przypadku Volcano, nie powala z nóg. Brakuje też zaworka na balonie, co wymusza na użytkowniku manualne zatkanie zaworu, np. w momencie przekazywania “smakołyków”. Podsumowując, Arizer Extreme Q to świetna propozycja zarówno dla zaczynającego swoją przygodę z waporyzacją, jak i dla prawdziwego konesera. Jeżeli dodatkowo nasz budżet nie pozwala na zakup Volcano, to myślę, że nie ma się nad czym zbyt długo zastanawiać.



Nie wszystko jasne?

Jeśli powyższy artykuł nie wyjaśnił wszystkich wątpliwości, zachęcamy do kontaktu z naszymi specjalistami, którzy chętnie odpowiedzą na wszystkie pytania